Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

Cudzoziemka


„Nie” dla smutku!

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka maj 9th, 2008

Dziś miałam pełne ręce roboty, no może nie dokładnie ręce, z koleżanką którą dopadła załamka z powodów sercowych. Nie żeby zawał czy takie coś, ale niewierny i taki owaki, hmmmm… Nigdy w zyciu nie popadałam w smutki z powodu facetów; oni nie zasługują na to! Co nie znaczy, że cały ród męski traktuję z góry, o nie. Tylko zwyczajnie szkoda życia marnować przez jednego, który nas nie docenił, cały świat się składa w połowie z facetów! Nie ma więc powodów do rozpaczy…

Ruszyłam energiczniej - o ile to możliwe, bo przecież szaleńczo działam? - szukać roboty.  Gotówki chronicznie brak a nawet rozpaczliwie. Piękna pora roku, która kwitnie jak dzika, rekompensuje mi te różne głupie braki. Uszyłam sobie spódnicę, już dziewczyny mnie zaczepiały skąd mam.

Cholercia, u mnie w domu funkcjonowało porzekadło: siedem talentów i ósma bieda. Czy to musi mnie dotyczyć?!

Spieszyć się, bo tak szybko odchodzę

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka maj 8th, 2008

Dziś rano, a właściwie w nocy miałam długą rozmowę ze specialistą… Chciałam wiedzieć ile mam czasu, tak mniej - więcej ile. Okazuje się, że nie ma go  „wiecej”, więc muszę się spieszyć! Wszystko po to, żeby odejść godnie i nie narobić bliskim kłopotów. Nawet to jest tutaj problemem, więc tym bardziej, póki czuję się dobrze, muszę wyjechać,  pracować…

Jest jakaś szansa ale dla bogatych, oni mogą sobie nawet kupić kawałek życia, jak ja bułkę, ale nie zazdroszczę, taki jest świat, taki był zawsze.

Nic się nie zmieni, będę pracować, będę się uczyć jak gdyby nigdy nic…

Zmiany nadciągają

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka maj 7th, 2008

Pomału najpierw, a potem coraz szybciej. To „potem” jest już. Zmęczenie mnie dopadło, zwyczajnie za dużo wszystkiego. Wyjazd wydaje się znacznie łatwiejszy. Jak zwykle objawiła się druga propozycja, która oznacza powrót za wschodnią granicę, to nic, że w innej roli, z innym paszportem. Mam lęk przed tym krajem. Straszy mnie w rzadkich  na szczęście, koszmarach sennych. Nie, tą drogą nie pójdę!

Więc dalej, znacznie dalej w strony tak egzotyczne, że chyba będzie trzeba się trochę nauczyć przed wyjazdem? Póki co pracuję bez tchu, bo przecież nawet za najpiękniejsze „poproszę” biletów nie sprzedają, a na miejscu też jakiś czas przeżyć mus własnym sumptem. Na szczęście należę do tych, którzy wszędzie się czują jak u siebie.

Tu nie ma miejsca dla mnie, chyba los wiecznej cudzoziemki mi jest sądzony…

MAJÓWKA

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka maj 3rd, 2008

Już za monent przyjadą po mnie znajomi i ruszymy za miasto, na łono natury. Z gitarami, saksofonem, skrzypcami i harmonią. Sami wariaci spragnieni wspólnego śpiewania i muzykowania.

Jedziemy w znane nam miejsce, w okolicy dobra dusza mieszka i zaprasza na obiad. Takich spotkań nam, zapracowanym po cebulki włosowe, brakuje przebardzo!

Dzień zapowiada się piękny, mamy wszystko co trzeba: siebie, nastrój… (i całkowity brak napojów procentowych, dodam, że na moją prośbę…)

MAJOWA JUTRZENKO!

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka maj 2nd, 2008

Piękny jest świat! Rozkwitły sady, zielono jest!

Zawsze to święto jest dla mnie radosne. Było i jest tak, że spotykam się z ludźmi, żeby razem pośpiewać, cieszyć się razem tym Majowym świętem.

3 MAJ  jest szczególny, ale mało kto zdaje sobie sprawę. Dla wielu moich znajomych to po prostu dzień wolny, okazja do picia jak każda inna…

Musiałam dziś przejść przez miasto: mało flag… choć dziś jest przecież Dzień Flagi. W wielu miejscach wiszą dziwne brudne szmaty - jak można tak!!!

Polacy mają wiele powodów do dumy, tego powinno się ich uczyć, bo najwidoczniej nie znają własnej historii, nie wiedzą z czego tak naprawdę ich duma może wypływać.

Najpiękniejszego maja!

 

Zakochana!

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka kwiecień 29th, 2008

Byłam dziś na małym spotkanku, wracałam sobie sama pieszo z poczuciem bezgranicznego szczęścia! Nieliczni przechodnie gapili się na moja rozradowaną gębę mokrą od deszczu. Oni pewnie są wynawcami przekonania, że nie ma się z czego cieszyć, skoro pada deszcz, wieje wiatr…

Podobnie moi znajomi. Czułam się głupio wobec ich narzekań, lamentów, problemów… Może to nie ładnie, ale wydały mi się wszystkie takie idiotyczne, takie małe… w dodatku oni jakby nie umieli się cieszyć tym co mają, co trzymają w garści! Zupełnie wedle przysłowia: lepszy wróbel w garści, niż kanarek na dachu. Czy wróbel jest gorszy, jeśli jest nasz???

Też mam problemy, czasem się wydaje, ze narzekam, ale to chwila, potem znów przywdziewam rękawice bokserskie i śmieję się! 

Wracałam więc szczęśliwa, że mam siebie samą: wariatkę, która się umie cieszyć wszystkim! Umie przeskakiwać przez kałuże i przez inne drobnostki! Kocham siebie! I resztę ludzi też! :) )))

I po świętach

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka kwiecień 29th, 2008

Właśnie minęła Wielkanoc, prawosławna oczywiście, a mój wczorajszy gniew i rozsierdzenie wynikły poniekąd rykoszetem. O poranku zadzwoniła do mnie urzędniczka Ważnego Urzędu i nijak pojąć  nie mogła, że nam święta, co więcej posądzała mnie o nieprzyzwoite żarty z tegoż Urzędu! Nie mówiąc, że posądzała mnie o stan nietrzeźwości… I tego nie zniosłam! Jak państwowy urzędnik może nie znać Konstytucji?! Coraz bardziej wygląda na to iż Konstytucja staje się zbiorem śmietków historii, z którego można się dowolnie natrząsać.

Już nie marudzę. Już się cieszę pogodą, już jestem pełna energii i gotowa do boju. Wszytko kwitnie!

Walczę dalej i dalej aż do… końca!

Gniew

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka kwiecień 28th, 2008

Gubię się, nie rozumiem co do mnie mówią w urzędach… Jakbym nagle straciła język?! Kiedy grzecznie proszę o wyjaśnienie, o wytłumaczenie tych terminów w sposób zrozumiały dla niespecjalisty, spotykam się ze zniecierpliwieniem… Ci ludzie będą starajkować, bo mało zarabiają.

Nie wiem dokładnie na czym polega ich praca, widzę ich kiedy przykładają pieczątki i wzywają mnie do poprawienia jakiegoś przecinka, który w końcu okazuje się „fabrycznym” kleksem formularza. No dobrze, jestem nerwus, ale dlaczego ci domagający się podwyżek nie założą własnych firm?! Przcież… ano właśnie… tylko że wtedy nie pensji na pierwszego, na pierwszego będzie pęk rachunków do płacenia z własnej kieszeni i wszystko inne na głowie, będzie kupa idiotycznych papierków do wypełniania w czasie, w którym nikt nie płaci…

To nie tak, że jestem zadrosna, niech wreszcie w tym kraju ludzie pracują i zarabiają! Na godne życie, za godziwą pracę, za RZETELNĄ PRACĘ.

Cena pracy, cena życia

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka kwiecień 27th, 2008

To są dwie wartości, między którymi żyjemy. Zdumiewa mnie zawsze, jak bardzo rozbieżne są… Koszty utrzymania w Polsce, europejskiej od początku jej, Polski powstania, nijak się mają do płac za pracę. Podobno pracodawców nie stać!

No dobrze, dobrze wiem, że są mądre, naukowe tłumaczenia, ale ja patrzę na to od spodu! I nie muszę znać się na ekonomicznych prawach, jak widzę jabłka po 4zł za kilo i więcej. Nasze rodzone jabłka z przechowalni, kropione tam i sprzedawane przed upływem karencji w dodatku!

Ja jednak nie o jabłkach. Ja o pracy. Jak to jest, że pracując nawet 12, czy więcej godzin na dobę trzeba się martwić o podstawowe potrzeby?!

Rozejrzałam się uważnie. Po pierwsze przejdę da szarej strefy, po drugie wyjadę stąd.

Lektury obowiązkowe

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka kwiecień 26th, 2008

Czytam taką jedną, co to mus czytać! Koszmar i nuda, ale mus to mus! Czytam jednym okiem, drugim czytam co innego w necie, nawet „robię” - kopiuję,  notatki. Do czorta! Co jest?! Dlaczego lektury obowiązkowe takie jałowe, takie nijakie się wydają?

Krzyk się podniósł, bo młodzież nie czytała Syzyfowych… Z samej ciekawości przeczytałam po raz - chyba? - drugi w życiu… nuda! W dodatku prędzej zjem własne glany, niż dzieci w szkole to pojmą! Z rozpędu, żebrząc po znajomych osiągnęłam filmową wersję tegoż dzieła. Szok i oburzenie! Film jest ordynarnym, okropnie zagranym skrótem dowolnym wielce, powieści. Na zasadzie kupią, bo lektura! dlaczego tak lekceważąco kinematografia polska traktuje dzieła Mistrzów polskiej literatury?! Przecież to jest okazja, by dzieła, niechby niegdysiejsze przełożyć na język zrozumiały współcześnie!

« Poprzednia stronaNastępna strona »