NA PODMURNEJ SPOTKAJMY SIĘ, PROSZĘ
Choćby po to, by sprawdzić organizatorów, jak się spisali. ![]()
Popieram takie akcje, popieram wszystko, co napełnia stare mury nowymi treściami, zabawą, beztroską radością.
Zauważmy ile złych wiadomości bombarduje nas każdego dnia, a przecież dzieje więcej dobrego! Tylko dobro nie jest tak atrakcyjne dla mediów. Wyłączny telewizory i ruszajmy w miasto!!!
NA PODMURNEJ ŚWIĘTO!
Przypominam, zapraszam też. Z samej choćby ciekawości, zajrzyjcie w sobotę i niedzielę na Podmurną! Sprawdźcie co zdziałali organizatorzy. Jasne, że postaram się być też…
Zręczne?
Wojtek wymyślił konkurs na słowo zastępujące angielskie ‘handmade’. Już słyszę często to hendmejd… nawet odmieniane. Rękodzieło się zestarzało, rzemiosło to już archaizm… więc co? Może ZRĘCZNE? Zręczny sweter… to brzmi zabawnie, ale może?? Z ręki powstał! Tak naprawdę samo życie przyniesie coś, co zapewne wywoła oburzenie językowych purystów, ale będzie w powszechnym użyciu.
Akurat mnie to nie dotyczy, ja zostaję w tyle z kulą u nogi pod tytułem choroba, ale ludzie mają i będą miec coraz więcej wolnego czasu. Niektórzy sie nudzą. To rodzi tak zwane depresje, prowadzi do utraty sensu egzystencji i czasem do samójstw. Życiowa pasja, hobby, czy jakkolwiek zechcemy to nazwać, pomaga w życiu szalenie. Dość często to jest właśnie rękodzieło. Berdzo mi się podoba ta moda. Niech trwa!
Ręką zrobione
Po latach odłożenia na bok, milczącego lekceważenia znowu na topie, znowu trendy! Już nie ciocia Asia zrobi dla nas sweter, ale my sami. Dumnie i publicznie nawet, robimy na drutach, szydełkiem, haftujemy. Znowu modne jest majsterkowanie, panowie którzy potrafią zrobic półkę mogą się pysznić.
Na tej fali wiele osób, szczególnie pań, które „siedzą” na macierzyńskich urlopach, marzy by choć trochę na tym zarobić, dorobić. I tu zaczynają się nie tylko schody ale istne himalaje! W Toruniu prawie nie ma sklepików z rękodziełem, ale jeśli już osoby bez „papierów” nie są mile widziane. Pozostają mniejsze i większe kiermasze a tych nie ma zbyt wiele… Klienci są, bo moda jest i będzie coraz większa! Jest więc nisza na rynku i co?
Jest Jarmark Katarzyński, który zaprasza.. pozwolę sobie zacytować dosłownie:
Do udziału zapraszamy twórców ludowych i rękodzieła artystycznego, kupców posiadających w swej ofercie handlowej wyroby związane z kulturą ludową, a także biżuterię, galanterię skórzaną, ceramikę, szkło artystyczne, wyroby z drewna, kamienia, pamiątki, wyroby z mosiądzu, wikliny, art. spożywcze. (cytat stąd)
Znam bardzo wielu ludzi, którzy się parają rzemiosłem i rękodziełem artystycznym, jedną z nich odrobinę „reklamuję” na tym blogu, ale żadna z nich nie bierze udziału w tym jarmarku. Powód? Horrendalne ceny za udział! Zresztą widać to po uczestnikach… Królują Chiny Ludowe…
Dlatego…
Będę popierać czynnie i biernie każdą inicjatywę, taką jak ta!
PODMURNA DZIAŁA!!!
Hej CUDZOZIEMKO !!!!
No to poczta pantoflowa przychodzi do Ciebie!!!!
Jestem wplątany w organizacje Swieta Ulicy Podmurnej i ciesze sie ze zmienilas zdanie co do Torunia !
Nie jestem z Torunia, ale staram sie miejsce gdzie przebywam zmieniac na takie jakie polubie. Stad i pomysl na Swięto!
A dziac sie ma wiele:
zapraszam do wlaczania sie do organizacji bo robimy to wszystko razem, aby kazdy poczul sie ze zmienia szara rzeczywistosc !!!
zajrzyjcie na www.swietopodmurnej.pl tam szczegoly
Jest tez ogloszony konkurs na zamiennik na okreslenie HAND MADE…. do wygrania
hand made
…
zapraszam do zabawy !!!!
Wojtek
PODMURNA C.D.!
Dość często popieram kumoterstwo, bo dzięki temu czasem coś się dzieje pożytecznego. Otóż taki pożytek powstaje. Święto ulicy Podmurnej to jakby wyrzucenie chmury mydlanych barwnych baniek w zatęchłe mury. W zwykłe dni ulica jest średnio ruchliwa, na odcinku od Placu Teatralnego do Szerokiej - jeśli nie mylę nazw - jest jakby więcej ludzi, po przekroczeniu Szerokiej uliczka pustoszeje. Myślę, że niewielu mieszkańców Torunia przebyło ją od początku do końca.
Impreza zapowiada się przednio, mam zamiar brać udział w jakiś sposób, bo widziałam podobne imprezy w Italii i do tej pory wspominam tamten gigantyczny festyn wykonany tylko przez mieszkańców ulicy.
Tu jest program!!!
Tematu będę się czepiać i uprawiać reklamę zgoła nachalnie, komu się nie podoba, niech pomija mnie wzrokiem!
PODMURNA WELCOME TO!
No dobrze, dobrze! Pisałam, że nie lubię Torunia, nie przepadam za starymi murami, pisałam! Co mam się nie przyznać? Jednak kiedy drogą pantoflową, przyszła do mnie wiadomość, że na Podmurnej… coś będzie się działo, zachwyciło mnie to bezgranicznie! Będzie warto tam być, nawet całą rodziną w dniach 30, 31 maja - 1 czerwca.
Więcej o tym napiszę później, bo postanowiłam przyjrzeć się sprawie uważniej.
Teraz jednak mam - znowu! - pretensje do Nowości i jeśli niesłuszne to zgadzam się oberwać po uszach! Nowości wydanie internetowe, tracą naprawdę dużą szansę stworzenia portalu społeczności lokalnej. I jak wygrywają w wersji papierowej, będąc naprawdę świetną gazetą, tak „leją” na wersję internetową. Ciekawi mnie dlaczego? Masa ludzi na stronie to dobre reklamy i kasa? Masa ludzi na stronie to masa krytyczna, która może dużo! Jest takie miejsce, gdzie byłaby wylęgarnia lokalnych inicjatyw, propozycji, dyskusji? Coraz więcej ludzi ma internet, coraz więcej dobrego, pozytywnego przenosi się do wirtuala, a Nowości śpią???
W dodatku te koszmarne pop-upy, które mi nie znikają wcale!!! Niwecząc szansę przeczytania czegokolwiek, ale to może moja wina, niedojdy komputerowej??? Uczonych w tym dziele proszę o pomoc, ustawiona blokada wyskakujących okienek nie skutkuje.
PS.O Podmurnej będę pisać więcej, bo Sprawa mi się podoba jak rzadko!
Niedziela jak…
Niedziela jak niedziela! Coraz rzadziej się zdarza dzień wolny, kawał dnia do lenistwa i dowolnych przyjemności. Szkoda mi czasu? No, pewnie! Umiem szybko odpoczywać, zrelaksować się. Tylko nie da się szybko spotkać ze znajomymi, toteż dziesiejszy dzień im poświęcam. Będą bliny i dużo muzyki. Będzie spacer, bo siedzieć teraz w domu to grzech! Miło jest powiedzieć robocie, żeby poczekała, nawet jeśli malutkie poczucie winy podgryza…
Jutro od rana praca, wizyta w bibliotekach, masę różności pokornie zapisanych w kalendarzu. Wygląda do tak zwyczajnie, szaro, wręcz nudno, ale ja mam poczucie, że każdy krok to przygoda! To nowa fascynacja i odkrywanie nieznanych lądów!
Szaleństwo WIOSNY!
Nie, to będzie o Juvenaliach. Owszem zauważam, ale taki stadne imprezowania, pijaństwa mnie jakoś nie biorą, zawsze lece w stronę przciwną, co nie znaczy, że wybrzydzam mam za złe jak stara ciotka! O, nie! Mlodość jest po to, ale za formę to już odpowiadają wykonawcy… Nie ma chyba gorszego widoku, niż pijany człowiek, a jeśli tym człowiekiem jest dziewczyna…
Koniec tematu, bo ma dziś o czym innym! Otóż odwiedziłam w godzinach porannych targowsko i tam juz wiosnę, widać. Jest w czym wybierać, zwały nowlijek się piętrzą i nie ma się co zastanawiać! Będzie coraz lepiej! Uwielbiam rzodkiewki ze szypiorkiem i jogurtem do chlebka czarnego, a jakby jeszcze pomidorka…
To nie jest propaganda oficjalna, tylko prywatna. Warto jeść zielone masami! Jest smaczne a o sile tych zielonych warzywek przekonuję się sama na sobie. Jestem swoim własnym królikiem doświadczalnym. To właśnie surowe, świeże daje niepożytą energię i lekkość: kroku i duszy! Polecam!
Wydarta kartka z kalendarza
Chemioterapia to stracony dzień i czekanie, czekanie. Tego czasu utraconego niewidzę! Jednak jestem szczęśliwa, że nie muszę leżeć w szpitalu, że mogę przyjść i wyjść!
Mam i tak nieźle, żadnych negatywnych sensacji po i mogę normalnie pracować. Plus konieczne poranne spacery i biegi. Siedzący tryb życia wpędza mnie, przyzwyczajoną do ruchu, w depresję. Chyba będę częściej wychodzić ze znajomymi na tańce, ten rodzaj ruchu uwielbiam!
Pogoda słoneczna zawsze mnie cieszy, czekam na prawdziwe upały! Słońca nidgy mi nie za dużo.
Robię wszystko, żeby wyjechać na stałe, pomału, z trudem ale stanowczo!

