Biegiem pod górę
Z uporem biegnę do przodu. Chemioterapia jako przerywnik, na szczęscie jednodniowy. Praca po kilkanaście godzin na dobę. Gdyby nie sztuka odpoczynku, byloby nie dobrze. Umiem to, umiem wyluzować się bardzo szybko. Walczę o pracę, negocjuję warunki. Znam swoją wartość! W końcu ją testowałam. Moi znajomi z kapeli dają mi zarobić konkretny grosz, gramy wszędzie tam, gdzie turyści. Mam wrażenie, że spędzanie urlopu polega na nieustannym znietrzeźwieniu… Już wiem jak reagować na zaczepki, tych pijanych ojców rodzin, ciekawe czy ci ludzie zdają sobie sprawę jak to może wyglądać dla postronnego obserwatora…?
W sumie lato przebiega obok mnie, ale mi nie żal! Późną jesienią będzie wystawa moich „dzieł”, ciężko pracuję, by je mieć, ale dobrze że ktoś sobie o mnie przypomniał. Każdy, każdy taki gest utrzymuje mnie na powierzchni życia. Życie, to takie proste, prawda?


on lipiec 27th, 2008 at 09:59
Biegiem czy nie życie mknie…spacerem czy kłusem niedarady jednym susem …rada i mądrość na tym polega umiaru nam potrzeba …skrajnosci są dopuszczlne tylko chwilę …bk
on lipiec 28th, 2008 at 19:42
Kochana „Cudzoziemko” jest Pani dla mnie inspiracją,można się na Pani wzorować,trzeba podziwiać i oczywiście brać przykład. Nie jestem odosobniona z moimi myślami, wierzę że większość normalnych ludzi myśli tak jak ja,życzę dalszej wytrwałości i uporu.Myślę o kontynuacji nauki,ale to Pani już wie,dzięki za poparcie.Powodzenia.
on sierpień 16th, 2008 at 10:43
Kochana Pani Elizo! Napiszę do Pani maila! Myślę o Pani serdecznie!