Biegiem pod górę
Z uporem biegnę do przodu. Chemioterapia jako przerywnik, na szczęscie jednodniowy. Praca po kilkanaście godzin na dobę. Gdyby nie sztuka odpoczynku, byloby nie dobrze. Umiem to, umiem wyluzować się bardzo szybko. Walczę o pracę, negocjuję warunki. Znam swoją wartość! W końcu ją testowałam. Moi znajomi z kapeli dają mi zarobić konkretny grosz, gramy wszędzie tam, gdzie turyści. Mam wrażenie, że spędzanie urlopu polega na nieustannym znietrzeźwieniu… Już wiem jak reagować na zaczepki, tych pijanych ojców rodzin, ciekawe czy ci ludzie zdają sobie sprawę jak to może wyglądać dla postronnego obserwatora…?
W sumie lato przebiega obok mnie, ale mi nie żal! Późną jesienią będzie wystawa moich „dzieł”, ciężko pracuję, by je mieć, ale dobrze że ktoś sobie o mnie przypomniał. Każdy, każdy taki gest utrzymuje mnie na powierzchni życia. Życie, to takie proste, prawda?
Chyba tak…
Oczywiście, że w tym tytule jest spora doza niepewności.
Milczę, bo walczę. Pracuję szaleńczo i ponad siły, skoro to daje mi w kość. Znowu na czarno, bo kasę muszę zarobić, napadać z gazrurką nie umiem! Aby wyjechać z tego, tak przyjaznego ludziom kraju, muszę mieć za co. Są tacy, którzy krzyczą gromko, żeby oddać państwu pieniądze za lata nauki, tej niby darmowej. Nie będę się kłócić o koszty wykształcenia, ale proszę mi wierzyć, że chętnie - jakby to elegancko powiedzieć??? - wycharczałabym z siebie to całe wykształcenie, krórego tu nikt nie chce i zostawiłabym komuś na biurku! Nawet się zastanawiam, bo może faktycznie dyplomy zapakować i wysłać, tylko komu….????
Myślę, że mam kryzys nastroju, chyba taaak…
Sposób na…
Nastały złe dni i staram się przetrwać, to prawdziwa sztuka! Choroba, kosztowne recepty, które są mało dekoracyjne, więc lądują w koszu na śmieci. Trochę jestem rozdrażniona, ot i tyle. Nikt mnie nie pyta, czy stać mnie na takie drogie specyfiki, a zamienników brak.
Przecież nie od dziś, nie od teraz wiem, że świat stoi na kasie, bez kasy nawet umrzeć nie można. Coś się zmienia, już jakbym miała bilet do pracy, ale najpierw muszę mieć pieniądze, żeby dojechać, przetrwać pierwsze tygodnie. Tymczasem rozchorowałam się i wydajność spadła mi o 50%.
Jasne, że drażni mnie wszystko, Nowości pod IE chodzą z oporami, dziwne ciągle to dla mnie…
No, to sobie ponarzekałam! Przepraszam!

