Przyjaźń
Dla wielu to już puste słowo, często przyjaciel, przyjaciółka oznacza partnera-kochanka.
Jednak sama przyjaźń nie przestała być ważna i chyba nie ma nikogo, kto nie marzy o prawdziwym przyjacielu. Dość długo myślałam, że jest to coś w rodzaju ideału, legendy, podobnie jak UFO…
A jednak… istnieje, daje wsparcie na każdym kroku, gotowa do poświęceń nawet własnym kosztem. Znam kogoś takiego, poznałam ją w szpitalu, łączy nas nie tylko choroba, ale jakże podobna fatalna sytuacja finansowa… Nawet różnica wieku nie ma znaczenia, nie istnieje żadna bariera.
Ktoś, na kogo można liczyć ZAWSZE. Na złe i dobre.
Czas mój …?
Czas mój wróg, czy przyjaciel? Ostatnio trudniej mi o dostęp do internetu, toteż trochę ciszej siedzę, z pozoru, z pozoru. Rozgrywa się mój prywatny mecz, tu nie padają milionowe stawki za jeden kop, ale wystarczająco duże by zacząć marzyć i pragnąć tej pracy, w dodatku w jednym z wyuczonych zawodów. Gra trwa, na wynik poczekam do poniedziałku.
We wszytkich innych miejscach odpowiedź odmowna. Dołuje to, jakby to wszystko czego się uczyłam i umiem nie było ważne… Nie mogę ukrywać niepełnosprawności, bo wyjdzie szybko na jaw. Mam wrażenie, że „niepełnosprawny” kojarzy się wszytkim z osobą o graniczonej sprawności umysłu… Mam podstawy, by tak sądzić…
W sumie pracuję szaleńczo, śpię po 4 godziny na dobę lub mniej i walczę! Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć pracę, inaczej od przyszłego miesiąca będę w szarej strefie i trzeba będzie spełnić obowiązek obywatelski i na mnie donieść! Ha!
Co widać z daleka
Dziś znalazłam się za miastem, mogłam zauważyć jaki świat jest piękny, jak zielono. Tego mi brak nieustannie, otwartej przestrzeni i linii horyzontu daleko, daleko…
Znajomi kupili nowe konie. Piękne zwierzątka. Były zdenerwowane po podróży, zdenerwowane nowymi ludźmi. Popracowałam trochę z nimi i odzyskałam swój spokój, myślę że pomogłam najbardziej sobie bo koniom także.
Czekam na wiadomości z daleka, czy będzie ta praca, czy nie - nie marzę, nie wyobrażam jej sobie, bo byłaby to praca w ukochanym zawodzie. Coś musi się wydarzyć, musi!
AGATA [’] [’] [’]
26 lat, tylko tyle. Trudno uwierzyć.. Niech spoczywa w pokoju.
Mam białaczkę także i moja znajoma też. Ona ma taką samą, rzadką grupę krwi, co Agata… Walczymy w cieniu, ciszy, każda z nas ma z różnych powodów trudną sytuację materialną, musimy ciężko pracować, że by zarobić na życie. Nie, nie na ratunek życia, bo nas nie stać na ekstra kuracje i obie nie posuniemy się o apele, by inni nam pomogli, ale na prozaiczne jedzenie, często nawet na to w pełni nie starcza. To nie jest skarga! Taki jest świat, nie buntuję się! Jeszcze gram!
Co roku w Polsce przybywa 10 tysięcy chorych na białaczkę, co roku! Dawców szpiku jest najmniej w Polsce… a przecież często przeszczepy ratują! Akcje są, wystarczy się rozejrzeć, można komuś podarować ŻYCIE!
PODMURNA ZA ROK!
Było święto Podmurnej, mam nadzieję, że za rok znowu! Że będę brać udział i ja, bo w tym roku się nie udało, szkoda gadać. Była jednak zaprzyjaźniona osoba i wystawiła znakomitą opinię! Mogłam przez chwilę tylko rzucić okiem w przelocie ku innemu miejscu, więc to co widziałam i słyszałam podobało mi się! sporo ludzi, kolorowe stragany - głownie biżuteria, ale hmmmm… jakby chińska też była? Może źle widziałam, bo naprawdę biegiem udałam się w inne miejsce gdzie czekała na mnie kapela.
Chwała ogranizatorom, tym murom starym należy się życie młode, rebelia się należy! I dodam złośliwie: mycie też. Graffiti na murach to hańba! Niech nikt nie mówi, że ma sposobu!
W najbliższą niedzielę święto Mostu Paulińskiego! Niestety nic na ten temat nie wiem, może ktoś donos złoży?

