Wydarta kartka z kalendarza
Chemioterapia to stracony dzień i czekanie, czekanie. Tego czasu utraconego niewidzę! Jednak jestem szczęśliwa, że nie muszę leżeć w szpitalu, że mogę przyjść i wyjść!
Mam i tak nieźle, żadnych negatywnych sensacji po i mogę normalnie pracować. Plus konieczne poranne spacery i biegi. Siedzący tryb życia wpędza mnie, przyzwyczajoną do ruchu, w depresję. Chyba będę częściej wychodzić ze znajomymi na tańce, ten rodzaj ruchu uwielbiam!
Pogoda słoneczna zawsze mnie cieszy, czekam na prawdziwe upały! Słońca nidgy mi nie za dużo.
Robię wszystko, żeby wyjechać na stałe, pomału, z trudem ale stanowczo!


on maj 15th, 2008 at 08:20
Niejedna sójka pozazdrościlaby Ci tego pęndu do wyjazdu…lepszy wróbel w garsci niż gołabek na dachu…a na tańce to tylko do Ciechocinka w Toruniu nudy.
on maj 17th, 2008 at 12:06
Nie mam wróbla
(( A naturę nam kosmopolityczną. Ciechocinek? Tańczyć można wszędzie!