I po świętach
Właśnie minęła Wielkanoc, prawosławna oczywiście, a mój wczorajszy gniew i rozsierdzenie wynikły poniekąd rykoszetem. O poranku zadzwoniła do mnie urzędniczka Ważnego Urzędu i nijak pojąć nie mogła, że nam święta, co więcej posądzała mnie o nieprzyzwoite żarty z tegoż Urzędu! Nie mówiąc, że posądzała mnie o stan nietrzeźwości… I tego nie zniosłam! Jak państwowy urzędnik może nie znać Konstytucji?! Coraz bardziej wygląda na to iż Konstytucja staje się zbiorem śmietków historii, z którego można się dowolnie natrząsać.
Już nie marudzę. Już się cieszę pogodą, już jestem pełna energii i gotowa do boju. Wszytko kwitnie!
Walczę dalej i dalej aż do… końca!

