Lektury obowiązkowe
Czytam taką jedną, co to mus czytać! Koszmar i nuda, ale mus to mus! Czytam jednym okiem, drugim czytam co innego w necie, nawet „robię” - kopiuję, notatki. Do czorta! Co jest?! Dlaczego lektury obowiązkowe takie jałowe, takie nijakie się wydają?
Krzyk się podniósł, bo młodzież nie czytała Syzyfowych… Z samej ciekawości przeczytałam po raz - chyba? - drugi w życiu… nuda! W dodatku prędzej zjem własne glany, niż dzieci w szkole to pojmą! Z rozpędu, żebrząc po znajomych osiągnęłam filmową wersję tegoż dzieła. Szok i oburzenie! Film jest ordynarnym, okropnie zagranym skrótem dowolnym wielce, powieści. Na zasadzie kupią, bo lektura! dlaczego tak lekceważąco kinematografia polska traktuje dzieła Mistrzów polskiej literatury?! Przecież to jest okazja, by dzieła, niechby niegdysiejsze przełożyć na język zrozumiały współcześnie!

