Znowu w rękawicach
Coraz szybciej się mój świat. Ratuje mnie na tymczasem parę zamówień zdobytych przez przyjaciół. Całkowicie zawiodła mnie koleżanka, z którą miałam współpracować - zamiast tego widzi mi się, mam być „murzynem” od czarnej roboty. Czemu nie? Ale nie tylko ja!
Zbliża się kolejna wizyta w szpitalu, co mnie wtrąca z równowagi, staram się nie myśleć, ale…
Szukam pracy, jest sporo ficzycznej, ale już wiem, że to nie dla mnie, zabije mnie. I tak cieszę się, że jestem silna, sprawna, ale mus uważać. Mimo wszystko uczę się.
Walczę, walka mi jest w gwiazdach zapisana


on luty 16th, 2008 at 21:35
Wszelkie wojny ,w tym te wewnętrzne ,musza skończyć sie pokojem i spokojem …także powiedzenie że na wojnie nie ma tak naprawde wygranych ..” kazda ze stron ” coś traci …wszelako chcemy wygrywac i zwyciężac …to bodziec postępu życia jakie by nie było…powodzenia i dobrych nowych wiadomosci…bk.
on luty 20th, 2008 at 18:55
To nie walka NIE z ludźmi, ale sprawami, walka o godność własną, To rodzaj trochę nietypowy. Wierzaj, zdarzają się szczęśliwcy: WYGRANI!
on luty 23rd, 2008 at 02:32
RODZINA TORRTUROWANA ZABIJANA WE FRANCJI
Mój, Cudzoziemki, komentarz: to nie ten adres, przepraszam! Nie jestem politykiem.