Moc uporu
Uparte dążenie daje rezultaty! Szukałam i coś znalazłam, pracę-marzenie! Byle się udało.
Wyniki badań dobre są, wygrywam!!! Może to i jest najważniejsza walka, ale przy problemach finansowych schodzi na plan, no na plan dalszy bardzo. Może to i dobrze? Nie miewam smutków, nie martwię się, nie mam na to miejsca.
Czuję się silna, zdolna podołać każdemu wyzwaniu. Z tego wynika, że nasza moc to silna psychika, pomaga wygrywać nawet z tak wrednym przeciwnikiem jak rak. To jest pasjonująca gra… upór pomaga!
Lepiej a nawet gorzej
Już po kolejnym badaniu, wyniki świetne, tylko się cieszyć. Mimo to, kolejna seria chemii. Mój organizm radzi sobie z nią świetnie, ale nie wszyscy tak mają. Wiele osób cierpi z tego powodu, w końcu to potężna trucizna, która idzie w nasze żyły.
Zaczęłam działać energiczniej, zgłaszają się odbiorcy „towaru”, ale często warunki są nie do przyjęcia. Ręce opadają, niektórzy właściciele sklepów chyba nie mają pojęcia o handlu - nie chcą płacić z góry, chcą mieć wszystko bez ryzyka. Twórca zostaje w dzikiej niepewności, bez zapłaty nie wiadomo jak długo. Wielu ludzi się na to godzi, ponoszą straty, mają to wkalkulowane, co przy dużej produkcji da sie zrobić. Ja się chyba wpakowałam w zbyt pracochłonne rzeczy!
Desperacko, ale metodycznie szukam więc pracy dodatkowej. Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek wie…
Znowu w rękawicach
Coraz szybciej się mój świat. Ratuje mnie na tymczasem parę zamówień zdobytych przez przyjaciół. Całkowicie zawiodła mnie koleżanka, z którą miałam współpracować - zamiast tego widzi mi się, mam być „murzynem” od czarnej roboty. Czemu nie? Ale nie tylko ja!
Zbliża się kolejna wizyta w szpitalu, co mnie wtrąca z równowagi, staram się nie myśleć, ale…
Szukam pracy, jest sporo ficzycznej, ale już wiem, że to nie dla mnie, zabije mnie. I tak cieszę się, że jestem silna, sprawna, ale mus uważać. Mimo wszystko uczę się.
Walczę, walka mi jest w gwiazdach zapisana
Pod górkę
Kto tak lubi: pchać taczkę pod górkę, żyć z dnia na dzień, trzęsąc się, że lepiej nie będzie? Póki co mocno wierzę, że będzie lepiej, bez tego nie się przejść ani kroku.
Złożyła mi wizytę tzw. opieka społeczna, no prawie złożyła, bo wychodziłam i spotkałam ją na schodach. Rozmowa była krótka i bardzo nieprzyjemna! Nie będę żebrać, to pewne!!! Ani mi się śni składać podań i skamleć, nie ma mowy! Nie wiem dlaczego to państwo tak bardzo upokarza ludzi, którzy sami walczą! Mam do stracenia tylko swoje własne życie i JA decyduję, co z nim zrobię.
Czuję się zmęczona, i zła. Czuję upodlona biedą i źle mi z tymi uczuciami.
Skupienie
Skupiona jestem na jednym celu: zdobyć pracę, dodatkowe źródło dochodów, lub zginąć. Czasem nawet mnie dopada rozpacz z tak przyziemnych powodów jak brak pieniędzy. Nie ma już na czym oszczędzać… Od dawna staram nie zauważać braków przeraźliwych i te niezbędne łatać byle czym.
Do szału doprowadza mnie rytm koniecznych wizyt w szpitalu, za nic nie chcę by wyznaczały mi rytm ŻYCIA!!! Tego kawałka, które zostało. Właściwie powinnam się teraz szybko starzeć, by zdążyć umrzeć jako mocno starsza pani, której niczego nie jest żal…
Smutas jestem dziś
ale to tylko chwilka, minie, jutro walczę znów!
Post i żal
Wpadają w oczy „dysertacje” na temat, czy dziś okres postu ma sens… Myślę, że post jako specialny czas zadumy i rozpatrywania swego życia ma sens. Czas rozejrzenia się i zastanowienia, także nad bezmyślną konsumpcją.
Dla mnie ten czas w tym roku zbiegł się ze śmiercią kogoś bliskiego. Już dawno mnie nic nie zabolało… Swoje życie nagle widzę inaczej. Tyle pominiętych radości…
Także desperacko szukam pracy i nie tracę nadziei!
Zmierzch
Odeszła, choć już wolna od cierpienia i bólu, to żal, to smutek, żałoba.
Ja walczę, o życie, o pracę, o godność, ona już nic nie musi. Tak krótkie nasze życie, tak krótkie.
Daj nam Panie choć garść radości na drogę!
Marsz na bal!
Bez dni świątecznych, cóż życie warte? Idę na bal, spotkam znajomych, wytańczę się, naśmieję. Taka wesoła kolorowa kropka nad „i” - na łańcuchem wielu szarych dni.
Cieszę się, ostatnio mam zmartwienia, pracy nie ma i więcej nie mogę tracić kasy na podróże po całym mieście i dalej. Narzekać? Przecież to nudziarstwo! Pracuję, rozważając wyjazd z tego kraju coraz poważniej… Gdybym nie była taka uparta, już jakiś czas byłabym w milszym klimacie. Praca jest ważna ale jej owoce w postaci zapłaty także, nędzna zapłata to upodlenie pewnego rodzaju. Toteż na jeden wieczór uciekam od myśli, że jestem zerem, które nie umie zarobić na własne utrzymanie.

