Podróż Beretów
Nazwa wcale nie szydercza, sami kazali się tak nazywać.
Kilka dni byłam kierowcą 4-ro osobowej grupy w wieku 75 plus, która wybrała się w podróż sentymentalną, a także by spotkać krewnych, znajomych.
Muszę przyznać, że to było wspaniałe przeżycie! Ci ludzie są naprawdę na poziomie, że ho, ho, tylko im pozazdrościć werwy i radości życia. Pozytywnych wrażeń było co niemiara.
Jednak było to dla mnie trudne, wróciłam wykończona do cna… Choroba daje znać i myslę, że powinnam jej trochę czasu poświęcić… Nie jestem jednak słynną siatkarką, jestem dosłownie nikim i nie mogę na niczyją pomoc liczyć. Nie ma w tym nijakiej goryczy, po prostu tak być musi. W dodatku najwyraźniej nie mam smykałki do biznesu a i pracy zdobyć nie mogę. Toteż czasem ogarnia mnie lęk - nie, nie przed śmiercią, tylko powolną wegetacją i czekaniem na nią…

