Praca nad sobą
Zimny poranek przegonił mnie trochę po pobliskich wertepach. Taka rozgrzana, z większą ochotą zabieram się do pracy. Niedziela? Trudno, może kiedyś poznam jej leniwy smak.
Trud pracy, kiedy się nie wie, czy uda sie sprzedać jej owoc, jest szczególnie ciężki, ale ja nie umiem się poddawać! Późnym wieczorem bęzie spotkanie; przed koncertem musimy poćwiczyć trochę.
W sumie moje życie może się komuś wydać nudne, ale zapewniam, ani grama nudy! Zwyczajnie brak czasu!
Podróż Beretów
Nazwa wcale nie szydercza, sami kazali się tak nazywać.
Kilka dni byłam kierowcą 4-ro osobowej grupy w wieku 75 plus, która wybrała się w podróż sentymentalną, a także by spotkać krewnych, znajomych.
Muszę przyznać, że to było wspaniałe przeżycie! Ci ludzie są naprawdę na poziomie, że ho, ho, tylko im pozazdrościć werwy i radości życia. Pozytywnych wrażeń było co niemiara.
Jednak było to dla mnie trudne, wróciłam wykończona do cna… Choroba daje znać i myslę, że powinnam jej trochę czasu poświęcić… Nie jestem jednak słynną siatkarką, jestem dosłownie nikim i nie mogę na niczyją pomoc liczyć. Nie ma w tym nijakiej goryczy, po prostu tak być musi. W dodatku najwyraźniej nie mam smykałki do biznesu a i pracy zdobyć nie mogę. Toteż czasem ogarnia mnie lęk - nie, nie przed śmiercią, tylko powolną wegetacją i czekaniem na nią…
PODOBNO jest PRACA…
Podobno… szukam jej, tym razem wybredna jestem i chcę pracy na miarę mojego wykształcenia. I nie ma pracy… Owszem bez kwalifikacji można coś robić, pracy fizycznej co niemiara. Dziwne to.
Posiałam masę ogłoszeń darmowych i trochę płatnych, nadzieję mam zawsze.
Tymczasem przede mną podróż, jedziemy z zespołem pograć trochę, karnawał przecież jest. Już trochę znam te trasy. Marne hoteliki, fatalne żarcie i harówka do rana w oparach dymu i wódki. Jednak nam wszystkim kasy potrzeba jak powietrza, sama się nie zmaterializuje. Czasem wszechstronność się przydaje, potem kolejna podróż, tym razem w innej roli, jako kierowca. Nie zwsze się robi to, co się kocha.
Hoduję sadzonki przyszłości
Czas spędzam z nosem w książkach. Uczę się! To niby wolny czas. Okropnie trudno przetrwać do wiosny, choć już widać, że dni dłuższe.
Praca i nauka, tęsknota za rodziną. Rzadkie spotkania towarzyskie, chyba robi się ze mnie odludek. Będzie jednak i okazja do zabawy! Szyję sama szałową sukienkę z „niczego”. Lubię się bawić i umiem.
Ciągle cieszą mnie poranki, kiedy mogę trochę pobiegać. Poznałam już innych biegaczy na „mojej” trasie.
Wiosno, przybywaj!
Waga: równo
Z prasowych artykułów i towarzyskich rozmówek wyciągam wniosek: w narodzie pokutuje utopijne i szkodliwe marzenie-pragnienie do równości osobliwie pojętej. Jeśli jacyś „oni” zarabiają o 1zł wiecej od nas, to my żądamy tej złotówki też! W rezultacie, słusznie czy nie, żądamy więcej i podtekście: przecież gorsi nie jesteśmy!
Ten tryb myślenia to spadek po minionej epoce i skutek niskich płac, ciągle za niskich. Tak samo brak u nas brak brania sprawy w swoje ręce, brak odwagi zmiany pracy, brak odwagi zmian radykalnych!
Znajomy osobnik, człek rozważny, rodziną obrosły pewnego dnia podejmuje decyzję o przeprowadzce i to gdzie: na zadupie jakieś, do małej mieściny! Chór odwodzi go od szalonego czynu, a on z fartem zamienia mieszkanie i zabierając ponuro milczącą żonę i dzieci uwozi je w dal… Tymczasem właśnie on zrobił prawdziwą karierę, zdobywając szacunek, uznanie i słuszny status majątkowy. A co chór na to? Że mu się udało, w podtekście, że miał fart, że może jakoś z przekrętem…? Murmurando takie krąży.
Chór klepie chodniki rozczłapanymi butami lub jeździ na łysawych oponach i narzeka…
Osioł bis
Po świątecznych zawirowaniach po raz drugi (Boże Narodzenie prawosławne) wracam na utarte koleiny i nowe nieudeptane ścieżki. Święta pomagają dostrzegac uroki szarych, pracowitych dni.
Upieram się zmienić swoją sytuację materialną. Bieda na dłuższy dystans upadla, jest destrukcyjna. Niedawno ktoś zachwycił się moimi pracami, pytał czy zrobię ich wystawę. Nigdy o tym nie myślałam, nawet nie wiem jak to się robi. Może warto się porozpychać, a w każdym razie popytać? U mnie w domu obowiązywała, jakże głupia! zasada: „siedź w kącie a znajdą cię”. Nic bardziej mylnego! Siedzenie w kącie to najgorsze co można robić. Skromność dziś?! To błąd!
Będę się tego uczyć: jak być nieskromną…
Bezpański śnieg
Dziś rano brnąc i mamrocząc wyszukane inwektywy, pomyślałam, że osoby odpowiedzialne za odśnieżanie zaspały?! Teraz już tak nie myślę, chyba już śnieg będzie usuwany siłami natury, na wiosnę.
Odczucie bałanu i bezkrólewia jest silniejsze niż kiedykolwiek. A naród potulnieje??? Łamie nóżki i rączki w ciszy?! Nie domaga się wielotysięcznych odszkodowań za cierpienia?! Hojny naród!
Cała naprzód!
Nowy Rok wystartował z wizgiem, w pełnym biegu ze starego, zużytego i steranego, przekształcił się w nówkę z pierwszej ręki. To już coś. Byle go nie spaskudzić! Robię co mogę, nawet więcej. W sumie nie mogę na siebie samą narzekać, bo jakże to?! Nie wypada! Jednak wyniki finansowe to ciągłe zmarwienie, więc w w tym roku będę musiała nacisk położyć na inny rodzaj twórczości - muzyczny. Z drugiej strony będę robić łapankę na pracę w miarę stała, bez dopływu gotówki, marne widoki.
Energii mam masę, pomysłów aż za dużo, toteż obdzielam przyjaciół i znajomych, miło widzieć, że niektóre przynoszą komuś korzyści.
Mimo że mróz, mróz, biegam trochę a dziś nawet wyciągnęłam rower!
Słowem pracuje się, żyje pełną piersią i nawet myśli!
Hej, życie, hej!

