Tempo powrotu
Wracam do siebie w tempie imponującym, biorąc pod uwagę rozmiary kontuzji. Lata treningów i dobra kondycja robią swoje. Na początku wyglądało to tragicznie, ale już lepiej i coraz lepiej!
Odrzuciłam oferowaną pomoc… taki mam wredny charakter i minione doświadczenia, które pokazują, że można któregoś dnia zostać całkiem bez pomocy… Poradziłam sobie do tej pory, to poradzę dalej.
Już troszkę pracuję, już świat się śmieje! A że pusto w kieszeni? Trudno, chude święta to nie pierwszyzna.

