Spadać z dobrego konia
I stało się! Za parę godzin pewnie będę wyła sobie w z bólu bardziej. Spadłam z konia. I tak dużo szczęścia miałam. Pewnie powinnam się prześwietlić, udać do lekarza, ale na myśl o podróży autobusem, czekaniu godzinami… próbuję domowych sposobów, wyjąc zaledwie czasami…
Tyle mojego, że koń znakomity i w pełni potwierdziło się powiedzenie: jak spadać, to z dobrego konia. Chyba ten jest możliwie najlepszy? Najgorsze - unieruchomi mnie akurat teraz… Nie ma co „wesołe” święta mnie czekają…
Do kręgosłupa doszedł jeszcze obojczyk, koń próbował mnie podnieść jak umiał
Nie mam żalu, końskie dobre serce znam nie od dziś.


on grudzień 12th, 2007 at 17:59
Miło wrócić i zobaczyć że Ty ciągle jesteś….
on grudzień 12th, 2007 at 18:00
Cieszę się że znowu tutaj jestem, serdecznie pozdrawiam…
on grudzień 14th, 2007 at 10:56
Coś żeczywiscie nie ta pora i czas na spadanie..
Jak śpiewała Ewa Bem ..” znów ksieżniczka Anna spadła z konia ..zaczoł się miesiąc maj ..”
..do maja tak daleko ..ech..
on grudzień 15th, 2007 at 11:54
Ano jestem.
Takie są już konie, płochliwe nieobliczalne - może dlatogo tak je lubię?
Mamy coś wspólnego…