Jesienny taniec
Dziś rano chemia, potem długi, jesienny spacer w deszczu wirujących liści, które już hurtem opadają. Czas refleksji, nad tym ile mam czasu jeszcze… ile radości zdążę złapać…
Nie nie ma w tym strachu ani obawy, to zwykła rzecz, każdy przeminie, tylko pytanie kiedy. Dziś to temat tabu. Śmierć zaczyna być traktowana bardziej wstydliwie, niż jeszcze wczoraj seks. To wcale nie pomaga współczesnemu człowiekowi, wręcz przeciwnie, jak każde zakłamamie, szkodzi.
Kiedyś ludzie przygotowywali się do niej i to starannie. Dziś udajemy, że jesteśmy nieśmiertelni. Byłam niedawno na pogrzebie, starsza mocno krewna była przygotowana, miała gotową „śmietelną” koszulę, wydała polecenia jak ma cała ceremonia wyglądać. Wieś przyszła do chałupy pożegnać gospodynię i z tej chałupy na cmentarz ją wyniesiono - pieszo, jakieś trzy kilometry ją nieśli.
A noc wcześniej czuwali przy niej, wspominkom nie było końca. Tyle tylko zostaje: pamięć. I liście jesienne, które zasypują mogiły.

