Koński pot
Chyba pierwszy taki ciemny, już jesienny poranek. Mokra trawa, ostry zapach parującej na chłodzie końskiej sierści. Poniosło wilka do lasu! To znaczy mnie poniosło do dawnych znajomych, którym się konie zastały, bo nie ma kto objeżdżać. Nieładnie jest obgadywać kogoś za plecami, toteż tego nie robię, bo już im powiedziałam w oczy. Typowe „gospodarstwo” mieszczuchów, którzy nie do końca byli świadomi, co oznacza życie na wsi i jakie ciężkie obowiązki niesie. Do ciężkich należy też opieka na zwierzętami. To czujące istoty, zdane na łaskę człowieka, lub niełaskę…
Nie naprawię świata, ale zrobiłam co mogłam, a na deser szalony kłus i galop po dość niebezpiecznej, bo śliskiej od obfitej rosy łące. Konie źle podkute… spasione… ale bijące od nich ciepło jest takie żywotne i to poczucie ich siły! Chyba dużo zyskałam tego rana!
A bo i wiatr ostry, i aż boleśnie pachnący ziemią, wodą, zielskiem i końskim potem.


on sierpień 31st, 2007 at 13:18
Witaj, wszystkigo najlepszego z okazji BLOG DAY 2007. Eh, u mnie tez już jesień widać… niestety :/ co do dawnych znajomości to warto je pielęgnowac… pozdrawiam
on sierpień 31st, 2007 at 17:21
Dzięki i nawzajem!!!