Dwa kroki naprzód, krok w tył
Mój entuzjazm nie niknie, szaleję w pracowni, choć tak mikroskopijnej, odżywam, nabieram rozmachu. I tu dużo gadać, czuję że się rozwijam, że panuję nad potężnym żywiołem. To się chyba nazywa szczęście? Jasne, że szczęściu różnie może być na imię. Ale praca to ważny rodzaj szczęścia, tyle czasu jej poświęcamy! Nielubiana praca, to marnowanie życia.
Czasem aż gryzę palce, negocjacje z Wydawnictwem ruszyły, nie bardzo mam wprawę w czymś takim, nie wiem do jakiego stopnia mam być twarda. W każdym razie pół roku czekałam na taki moment.
Nie wszystko się układa jakby się chciało. Ktoś chce mnie, ale ja nie chce jego. Jaki to problem niechciana miłość! Zwykle ogląda się to od odwrotnej strony: nieszczęsliwa/y porzucona/y. Co mogę zrobić więcej, powiedziałam jasno, wyraźnie, ktoś nie nie chce zrozumieć, czepia się, próbuje. No coż, nie wszystko jest na nasze życzenie… I jest zadra, cień. Nie jedyny. Niedługo znowu szpital.


on sierpień 24th, 2007 at 13:20
Kurcze, to co piszesz trochę mnie niepokoi….szpital….hm….coś sie stało? Wydawnictwo…muszę wrócić do pisania, wierzę że kiedyś ktos to przeczyta…
on sierpień 24th, 2007 at 14:15
Mam białaczkę, niestety od czasu do czasu chemia i te sprawy. Moje szczęście, że jestem silna, cały czas pracuję normalnie. I żadne depresje mnie się nie trzymają. Jasne, że mam czasem zły dzień, jak każdy.
on październik 3rd, 2007 at 12:12
Hej..
Powiedz mi jak Ty to robisz ze masz białaczkę i żyjesz pełnią zycia bez trosk,z usmiechem na twarzy..
Ja od roku choruję na tę chorobą-świat mi sie zawalił,życie stanęło przed oczami,nie umiem sobie znalezc miejsca…
Jak masz na imię?
on październik 3rd, 2007 at 14:52
Mój świat się nie walił, wiedziałam, że jestem chora, bardzo chora od paru lat, ale nie robiłam nic… później zrozumiałam, że muszę żyć TERAZ i wycisnąć z życia tyle soku ile zdołam - i robie to! Jest pioruńsko trudno, Ty to wiesz, ale ja zawsze lubiłam trudne zadania.
No cóż, jutro znowu chemia…
Kurcze, my musimy dać sobie radę, nikt za nas tego nie zrobi! Nikt za nas !!!
I ja mam swoje lęki, umieram przed każdym badaniem, zakładaniem wenflona, tylko, że tego to już nikt nie zrozumie
Szkoda życia na depresję!!!
on marzec 24th, 2008 at 18:08
Witaj!
ja choruję na ostrą białaczke szpikową od listopada i nie moge się pozbierać. A na jaki rodzaj białaczki Pani choruje? Bardzo podbudowuje mnie fakt, że żyje Pani normalnie…
Pozdrawiam
Anka
on marzec 24th, 2008 at 20:03
Mam białaczkę limfatyczną IV stopnia, czyli…. ale rzeczywiście żyję normalnie i nie myślę o chorobie tylko o życiu! Bardzo ważny jest sposób odżywiania, tryb życia, pomaga bardzo, co sprawdzam na sobie robiąc różne ekperymenty. Cóż jestem silna, muszę mówię sobie, nie mam innego wyjścia. Skoro nie możemy się tego pozbyć, musimy z tym żyć, ale dla siebie!!! nie dla choroby, martwiąc się i karmiąc ją naszym stresem!
Jeśli chcesz, napisz do mnie! Zapraszam!
on kwiecień 13th, 2008 at 13:09
Rozumiem, ze to białaczka przewlekła? Moja jest niestety ostra i aktualnie stoję przed dylematem, czy zdecydować się na przeszczep szpiku.
Pozdrawiam
Anka