Mrówa
Tylko metoda mrówki daje skutki. Szukam pracy, to jasne ale nie przestaję pracować w domu. Głupio nieśmiała autoreklama rzucona po znajomych, nielicznych zresztą, dała pierwszy rezultat. Mam zamówienia na swoje „wyroby” - swoją drogą co za okropne słowo! Dzieła z kolei za duże słowo, o wiele za duże. Do dzieł dorastam spokojnie i bez paniki, wiem co mogę i do czego mierzę. Nie mogę marnować czasu, dostałam go w prezencie, prezentów się nie wyrzuca!
Lubię swoją pracę, lubię nawet okropnie nudny widok z okna mojej prowizorycznej ale wygodnej pracowni, widok o każdej porze doby. Mały sukces a już odmienił moje nastawienia: spotkam się dziś ze znajomymi, będziemy się kłócić, co warto czytać teraz, może uda się wypad do Wawki na wystawę we wrześniu? Moja piekielnie zdolna kuzynka ma wernisaż, wreszcie w kraju. Życie przyspiesza kroku to i ja też!!!


on sierpień 22nd, 2007 at 09:33
A co to są za „wyroby”?
on sierpień 22nd, 2007 at 17:14
Ogólnie nazywa się to sztuka użytkowa.