Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

Cudzoziemka


Dzieci nie moje

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka sierpień 20th, 2007

Wiem, będą krzyki oburzenia, niektóre autentyczne nawet, ale w większości obłudne. Dzieci nie są dla mnie sensem życia i nie przewiduję zmian. Od najmłodszych lat uparcie twierdziłam, że nie nie chcę mieć dzieci, jedną ciotkę potraktowałam agresywnie i ugryzłam, kiedy mnie przekonywała, że zmienię zdanie. Miałam wtedy jakieś dziesięć lat i do tej pory na samo wspomnienie incydentu narasta we mnie upór. Wreszcie mi dali spokój,  choroba mnie uprawiedliwia. Co nie znaczy, że jestem królem Herodem, gotowym łebki rozbijać o ściany. Unikam dzieci i pielęgnuję siebie samą - to dziecko, które we mnie jest i to wszystko, co mi z dzieciństwa zostało, to dziecięce zdumienie… To cenię, cenię ludzi, którzy te cechy zachowali.

Dzieci unikam jak morowej zarazy. U mnie w rodzinie było ich dużo… widocznie nabrałam niechęci poprzez ten nadmiar.

Dziś rano wpadła znajoma, z wieścią, że ma świetne dla mnie zajęcie. Uszy mi się wydłużyły z ciekawości. Otóż jej szefowa, szuka kogoś do opieki dla „dwójki” dzieci. Już nie nie mówię, że poprawnie jest DWOJGA dzieci, bez względu na płeć, ale cóż, czego od polonistki wymagać…

Jasne, odmówiłam z wielkim ogniem i uzasadniłam, dobitnie - ja się nie nadaję, zupełnie nie. Dziękuję bardzo pięknie i żadne pieniądze nie pomogą. Nastąpił szok (udawany) i oburzenie (obłudne) a następnie dumny odwrót. Cóż, chciała zapewne zrobić przysługę szefowej. Mogłabym tam sprzątać, myć kilble i więcej, ale dzieci - za nic!!! Nie dotarło do niej… Szkoda.

Nie lubię tego hasła: wszystkie dzieci są nasze! Jest kłamliwe, a nawet niebezpieczne! Tak samo nie lubię zwyczaju nazywania każdego „ciocia”, „wujek”, choć ze wschodu mój ród i tam jest to popularne - to sprawia, że dziecko traci poczucie granicy, kto jest obcy, a kto rodzina. Nie gwarantuje to bezpieczeństwa, ale je zwiększa.

2 odpowiedzi do 'Dzieci nie moje'

Subskrybuj komentarze za pomocą RSS

  1. cudzoziemka napisał(a),

    on sierpień 21st, 2007 at 18:20

    No właśnie. Tego się spodziewałam. Otóż po każdym zostanie tylko popiół i tyle pamięci ile jej zostawi. Ilu sławnych ludzi jest znanych? Jaki to ułamek całej ludzkości?!

    Co do Skłodowskiej-Curie, to mam wątpliwości, czy jej dzieci były szczęśliwe…
    Mamy tolerować gejów, pozwalać im na parady, ale kiedy kobieta powie NIE dzieciom, to już panuje zgroza. A ja wiem, że psychicznie się nie nadaję w dodatku, tak: jestem egoistką. Mam inne cele i marzenia, nigdy w zyciu się nie nudziłam ani nie sięgałam po „wspomagacze”. Z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.

Napisz komentarz

Pozostaw to pole puste