Za…bazgrane miasto Toruń
Nerwowo mi, czekać nie umiem wcale. Zaczyna mi być szkoda kasy na wysyłanie kolejnych aplikacji zwyklą pocztą, furia rośnie… Toteż ochoczo przyjęłam zamówienie na toruńskie foty. Miało być klimatycznie i uroczo. Z góry zaplanowałam trasę spaceru, może trochę nietypową i wprost nie mogłam uwierzyć, co widać w wizjerze aparatu…
Graffiti, chamskie, ordynarne i niszczycielskie, dosłownie wszędzie. Niech mi nikt nie wmawia, że wandali nie można złapać!!! Przy takiej ilości bazgrołów?!
Czym prędzej opuściłam urokliwe zakątki i pognałam na główne szlaki: to samo! Skoro nawet na Szerokiej, na banku pekao jest mazaj… Ogólnie, ponizżj tak mniej więcej 4 metrów ponad poziomem chodników jest koszmar: szyldy, reklamy. Liternictwo okropne, fasony szyldów i kolorystyka urągają wszelkim kanonom estetycznym nie mówiąc o szacownym, starym towarzystwie budynków. Na moje szczęście nie znam nazwiska miejskiego konserwatora, bo użyłabym tu bez chwili wahania. Czy ta osoba bywa w Toruniu?!
Zdjęcia zrobiłam, a jakże - celując w niebo. I wtedy otwiera się piękno i klimat staroci, który tak niektórzy lubią.
Niestety nawet na pięknie odnowionych kamienicach zdarza się widzieć plastykowe płachty, coś tam obwieszczające. Zupełnie jakby gospodarzy w tym mieście nie było!

