Służą zdrowiu
Temat powracający bumerangiem nierozwiązanych problemów. Teraz ten strajk, dużo świętego a raczej świętoszkowatego oburzenia, że chciwi, że mało im JESZCZE…. To zupełnie inny temat, że cudza złotówka wydaje się zawsze grubsza, bardziej lśniąca od naszej.
Lekarze, pielęgniarki to jeden temat. Medycyna to drugi. I na jednym i na drugim znamy się wszyscy znakomicie, znamy niezawodne recepty, znamy masę przypadków, kiedy komuś zaszkodzono, wręcz zabito z powodu złej terapii, pomyłki… Słusznie czy nie przypisujemy służbie zdrowie calą masę negatywów.
Do czasu, kiedy sami zostajemy zmuszeni do poznania rzeczywistowści z perspektywy własnego łóżka szpitalnego.
Rzeczywistość szpitalną znałam tylko z rzadkich, powiedzmy sobie i poniekąd przymuszonych grzecznościowym gestem, odwiedzin znajomych osób akurat złożonych niemocą. Nawet po osobistych doświadczeniach nie rozumiem, dlaczego ludzie tych wizyt pragną i dlaczego?
Trafiłam tam w stanie krytycznym, z którego sobie zdawałam sprawę doskonale. Trafiłam zawieziona przemocą, bo długie tygodnie przedtem odmawiałam konsekwentnie i stanowczo, wiedząc że umieram. Powód był, a nawet dwa: paniczny lęk przed szpitalem jako takim plus brak jakiekolwiek ubezpieczenia, co uderzyłoby w moją niebogatą rodzinę.
Niestety, stało się, znalazłam się w szpitalu. Długo nie dawano gwarancji na moje życie, ale skoro piszę tego bloga, znaczy że żyję, bo po śmierci to byłaby sensacja!
Po tym, długim - dla mnie jak wiecznośc - pobycie został mi potworny dług, wymierny w złotówkach, nie do zapłacenia, prześladujący w koszmarnych snach. Ponieważ nie widzę innego wyjścia a nikt nie jest w stanie udzielić mi sensownej porady, zgłoszę się by go odsiedzieć w więzieniu, bo podobno tak można.
Drugi dług jest lżejszy do niesienia, to dług wdzięczności wobec ludzi, lekarzy i pielęgniarek. Chyba mało się pisze o takich miejscach ja toruński Oddział Hematologii w szpitalu miejskim. To placówka, która czerpie z najlepszych, najpiękniejszych przykładów. Podobny oddział stworzył niegdyś profesor Aleksandrowicz, tak ten sam któremu Halina Poświatowska wiele zawdzięczała.
Galeria sztuki w szpitalu?! Tak to możliwe. Wystawiają tu swoje prace i profesjonalni, uznani twórcy i zdolni amatorzy, odbywają się najprawdziwsze wernisaże. Ktoś może zapyta, czy to jest potrzebne… Opowiedź znają pacjenci i odwiedzający szpital…
Tu się czuje, że pacienci są najważniejsi a lekarze i pielęgniarki są dla nich. Tu po prostu pracują dobrzy ludzie…

