W odpowiedzi Panu Profesorowi Nalaskowskiemu
Czytając ten felieton mam wrażenie, że Pan Profesor uległ złudzeniu: tu nigdy nie było normalnego kraju. I doskonale rozumiem, co się kryje w tym akurat przypadku pod teminem „normalność”. Skąd wiem? Otóż nie ze szkoły, a właściwie nie ze szkół…. Ale to własnie na szkołach chcę się skupić.
Cały ten problem dotyka szkoły w sposób bolesny jak operacja na otwartej ranie bez znieczulenia. To dotyka Pana, Panie Profesorze także. Jako przedstawiciela nauk pedagogicznych i jako praktyka także. To nie jest oskarżenie, w przeciwieństwie do Pańskiego tekstu, nie ociekam jadem i satyfakcją. Szkoła błądzi, owi „plugawi” internauci to także produkt, czasem końcowy, naszych szkół.
Oglądam ten problem od lat kilku z zaskakującego punktu widzenia. Piszę prace zaliczeniowe, wypracowania, piszę magisterki. Wiem, zaraz będzie święte oburzenie. Wykonuję jednak pewną pracę, dostaję za nią wynagrodzenie i płacę podatki - mówię, by uprzedzić paskudniejsze insynuacje. Interesuje mnie, dlaczego przychodzą do mnie, dlaczego nie sami??? Odpowiedzi to materiał na niejedną pracę doktorską na temat kondycji polskiej szkoły. Nie będę tu rozwodzić się o szczegółach. Owszem zlecenia mam od nieuków ale zdecydowana większość to osobnicy i osobniczki, zdolni, ambitni ale dostający zadyszki, nie nadążający za wymaganiami, szczególnie jeśli sami postawili sobie poprzeczkę wysoko.
———————————
Właśnie internet ukazuje całą klęskę szkoły, nie wiem czy tylko polskiej, bo na zagranicznych portalach nie jest lepiej wcale. Pokazuje to olbrzymi rozjazd szkoły i rzeczywistości. Jak widać szkoła nie przygotowuje do życia, co jest tragedią. Życie ucznia, to survival, od testu do testu, od sprawdzianu do sprawdzianu. To się zostawia w szkolnych murach, wychodzi na ulicę bez tego balastu, bez tego obciążenia klika się…
Nie mam poczucia wstydu, kiedy czytam bzdurne komentarze. Ci, którzy powinni mieć, nie znają go wcale. Ale też nie znają innych pojęć takich jak godność, honor. Dziś preferuje się inne wzorce, wykastrowane z tych wartości. Dziś już kilkuletnie dziewczynki marzą, być jak niejaka Paris…

