Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

Cudzoziemka


Pracowalim, k***……. (historia niedawna)

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka czerwiec 15th, 2007

Rok temu? Ciepło było to pamietam. Koleżanka wpadała do mnie i z błaganiem w oczach runęła jednocześnie prośbą i opowieścią tyleż rzewną, co bulwersującą i to nie pojedyńczo tylko chyba potrójnie…

Otóż jako szczęściara mająca „słusznie” ustawionych życiowo rodziców dostała świetną pracę i na początek musiała się wykazać, że zasługuje. Pominę milczeniem jej miejsce pracy, ale była to pewna redakcja, pewnego czasopisma lub dziennika, tak dla zmyłki powiem. Starała się, chciała napisać reportażyk (o rany, nie kopię pod nią dołków, ona już tam nie pracuje, ona zmywa gary w Londynie) Nawet pomysł miała, zatrudniła się do układania towaru w supermarkecie. Po godzinie pracy, chyba tak jakoś niedługo to trwało, wyrzucono ją, dosłownie wypychając z towarowego raju za ramię i z komentarzem, którego z pewnością mi nie powtórzyła. Jej błagalna prośba była tej treści, żebym ja spróbowała i opisała jej tę pracę a najlepiej wzięła dyktafon i nagrała…

Zgodziłam sie ochoczo, każda przygoda mi miła. Po chwili namysłu zrobiłam z siebie sierotkę, ubrałam się w dżinsy i skromnego T-shirta a następnie pojechałam do tego zdroju dającego pracę…. Rzecz jasna z dyktafonem się nie wygłupiałam, pamięć nam niezłą, a jej dyktafon był z tych najdroższych, więc z moim niefartem do rzeczy technicznych, wolałam go zostawić w domu.

Na miejscu czekało już kilku kandydatów, na oko osoby pracujące w antraktach rzadkich stanów trzeźwości. W większości kobiety, co mnie nieco zdziwło, bo taka praca do lekkich nie należy. Nic to.

O godzinie 20-tej zjawiła się kierowniczka, pani w słusznym wieku i w wielkich pretensjach zrobiona na wielki dzwon, z  wieczorowym zgoła makijażem i dyskotekowej spódniczce, okropnie kłótliwej z wiekiem właścicielki, no ale to nic nie ma do rzeczy. Kierowniczka zaczęła od wykładu skróconego, jak należy się zachowywać, a właściwie czego nie wolno; dużo tego było. Na mnie zwróciła uwagę i cały czas mówiła do mnie. Mało nie poczerwieniałam jak z naciskiem pouczała, mnie - skoro na mnie się gapiła, że kraść nie wolno, że będzie rewidować przy wyjściu.  Mściwie pomyślałam, że moja szanowna koleżanka powinna mi dopłacić za przysługę i to sporo!

cdn…

Jedna odpowiedź do 'Pracowalim, k***……. (historia niedawna)'

Subskrybuj komentarze za pomocą RSS lub Pozostaw ślad (TrackBack) na swojej stronie do 'Pracowalim, k***……. (historia niedawna)'.

  1. Piotr Schutta napisał(a),

    on czerwiec 15th, 2007 at 22:34

    czekam na dalszy ciąg. zapowiada się ciekawie.

Napisz komentarz

Pozostaw to pole puste