Wydeptana autostrada do…
Najtrudniej walczyć o swoje, najtrudniej w swoich sprawach się odważyć, przełamać nieśmiałość, przekonanie o własnej skromności. Do czorta!!! Jaka tam skromność: dla siebie samej, zaznaczam dla siebie, jestem cholernie ważna, jestem zdolna, umiem wiele! Tylko jak o tym przekonać przypuszczalnego-ewentualnego dawcę pracy? Moje dowody na piśmie są skromne, walczyłam długo na własny rachunek, tacy wolni strzelcy nie mają lekko, ale to hartuje! Kiedy widzę błysk zainteresowanie muszę, ale to muszę powiedzieć na końcu: mam białaczkę. I wtedy wszystko pryska. Na ogół wśród słowów pełnych litosiernego współczucia czym prędzej odprowadza się mnie do drzwi, jakbym przynosiła zarazę, trąd conajmniej…
Moja nadzieja wydeptuje autostradę, dokąd ona wiedzie?


on czerwiec 13th, 2007 at 15:17
Pozdrawiam i sorry że tak długo nie pisałam!
Jesteś super i pięknie piszesz:*:*
on czerwiec 13th, 2007 at 19:37
Nigdy się nie zgadzałam być towarem, mogę sprzedawać ale to umiem, mogę gratis dokładać ucziwość i sumienność, a nawet nie! Nie umiem inaczej, tylko tak na 100%.
Istota dyplomacji, mijanie się z prawdą nic nie da, szczególnie kiedy i tak musisz ogolić głowę…
Dzieki
on czerwiec 14th, 2007 at 23:07
Znam te autostrady, na których staram się nie tracić czasu. Wydeptałem także własną ścieżkę do rangi autostrady. Choć miała ona dalszy bieg zjechałem na którymś to zjeździe. Powiem więcej policja włączyła już napis: Folow me! ale nie skorzystałem. Fakt, ze miałem dużo benzyny i wsparcie rodziny. Znalazłem własna polna ścieżkę, po której uczęszczam i podnoszę ja na razie do rangi drogi lokalnej. Mam z tego już niezły profit.
Poszukaj może swojego zjazdu, może tam coś Ciebie czeka. Moze to będzie ksiazka, której jeszcze nikt nie przeczytał z tego prostego powodu, ze jej nikt jeszcze nikt nie napisał. Nie musi to być zaraz sukces na miarę H.P. Kazdy z nas moze byc piszacym, podobnie jak kazdy moze byc aktorem, boz czy wszyscy nie jestesmy w zyciu aktorami, czasem grajacymi wiele rol, owszem czasem tych niechcianych. Czasem buntujemy sie i zmieniamy role, czasem malzonkow, a to prace. Mysle, iz jestes wzbogacona przez cierpienie, wiec podziel sie tym bogactwem..
on czerwiec 14th, 2007 at 23:44
Piszę, nawet kilka rzeczy, w tym książkę dla dzieci
Może uda mi się coś wydać, a może to tylko marzenie.
on czerwiec 15th, 2007 at 12:50
Bez marzeń nie ma niczego i nie powstanie nic nowego. Odnoszę wrażenie, ze Ty podobnie jak wielu z nas ( w tym i ja) masz nieco lekceważący stosunek do własnych marzeń. Ludzie, którzy odnieśli sukces, w ogromnej większości ciężko się nań napracowali. Podobno Edison zanim skonstruował pierwsza działającą żarówkę wykonał 10 000 prób z różnymi włóknami, a co by było gdyby zrezygnował, jak większość z nas po 5, 50, 500, 5000 czy tez po 9999 -nej próbie. To, ze u Newtona spadające jablko wyzwoliło genialna myśl, nie znaczy ze jego mózg nie pracował intensywnie nad problemem. Prawie wszyscy o tym wiemy, a tylko niektórzy z nas odnoszą sukces.Sukcesów Ci życzę . Szukaj sprzyjających temu stron w internecie i takich mysli w sobie.
on czerwiec 15th, 2007 at 19:06
Nie należę do tego rodzaju marzycieli, którzy wierzą cudowne samospełnianie się marzeń i pragnień. Marzę, ale na wyposażeniu mam i rękawice bokserskie by walczyć, by torować sobie drogę przez gąszcz przeszkód - przeszkód nie ludzi… Z ludźmi walczyć nie umiem, kocham ich, wierzę w ich dobroć.
A stronek www mam w necie kilka, w tym jedną komercyjną. Nie zarabia ta strona, choć rewelacyjny pomysł miałam, bo jest źle zrobiona. Mam złe zdanie o informatykach, niestety spotkałam tę nieuczciwą mniejszość.
on czerwiec 22nd, 2007 at 13:47
Czytam, poznaję Cię Cudzoziemko. Trochę czuję się intruzem i czasm zbyt intymne dla mniesą Twoje wyznania. Ale w koncu to Twoje miejsce i mozesz w nim mówić co chcesz. Tyle, że to nie żadna kreacja artystyczna, poza, ale Ty i stąd to moje zawstydzenie. Czytałem jak ‘zdradziłaś’ konia. Kurcze, takie rzeczy są i będą. Wszyscy maja takie przygody w swoim cv. Masz z nim kontakt?
on lipiec 6th, 2007 at 21:44
Piszę niby dla siebie, ale ze świadomością, że będzie to czytane, więc jest samokontrola…
Z koniem nie chcę się spotykać, nie mogę i już. Teraz przjadam skutki tej zdrady i ten chleb staje mi w gardle. Ale to to, czego napisać nie mogę, nie mogę.