Pani Ludmiła II
(Parę słówek wyjaśnienia. Nie pisałam, bo harowałam jak mrowisko, to raz, po drugie stronka Nowości doprowadza mnie do szału i pewnie się skończy przeniesiem bloga w inne, bardziej przyjazne miejsce. doprawdy nie jestem tak rozrzutna, by zdzierać sobie nerwy surfując.)
Herbata zapachniała mocno w całym pokoju. To mi przypomiało coś swojskiego, aż zabolało.
Czekała na pytania. Ręce złożyła przed sobą na stole, bawiła się łyżeczką jak zakłopotana dziewczyna! Miałam to przygowane, nauczone, a poszło całkiem inaczej. Od słowa do słowa roztoczył się przede mną świat z innej epoki. Oczy pani Ludmiły zalśniły i wręcz zobaczyłam ją, młodą dziewczynę z jasnymi warkoczami upiętymi w koronę. Podniosła się sięgnęła wysoko na półkę po wielki album. Pomogłam.
Już po chwili nad tym albumem znałam jej calą rodzinę, przyjaciół, znajomych. Była ożywiona, szczęśliwa że ktoś uważnie słucha.
A teraz? Zapytałam pod koniec wizyty? Zdziwiła się. Teraz jest tak samo, tylko inni ludzie i więcej pogrzebów a mniej wesel. Powiedziała mając na myśli swoje życie towarzyskie i rodzinne. Nie chciało mi się stamtąd wychodzić, ale wypadało. Kiedy już żegnałam się w olbrzymim przedpokoju, zatrzymała mnie. Okazało się, że od 9 roku życia do tej pory pisze pamiętnik! W specialnej szafce ma upchnięte grubsze i cieńsze zeszty całe zapisane a najnowszy leży koło jej łóżka. Zadławiło mnie z emocji!
Spontanicznie zaczęłam prosić, by pozwoliła mi poczytać choć odrobinę. Uśniechnęła się i zapakowała mi kilka prosząc o oddanie na pewno. Uśmiechała się pobłażliwie, kiedy zostawiłam jej dane ze swojego dowodu.
(Pani Ludmiła ma naprawdę inaczej na imię)


on maj 6th, 2007 at 12:53
Niema za co przepraszać ,to tylko ma nieuprawniona niecierpliwość czytelnika.
Z drugiej strony ,gdy codzień widuje się sąsiada ,następnie on nagle znika ,zaczyna czegoś brakować…
Tyle spostrzeżeń w jednej chwili .może dokonać tylko kobieta
,przypomniał mi sie opis sytuacji komunikacyjnej..
Jak dla mnie za dużo egzaltacji ,mniej racjonalnych faktów ,oczywiscie to nie jest twym zamiarem no i dobrze. Opisywanie reali bez namietności byłoby i nudne i nie kreatywne .
Więc piszmy ..piszmy i patrzmy z „szeroko zamkniętymi oczami”.