Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

Cudzoziemka


EKOLOGIA

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka maj 20th, 2007

Jesze jeden mit zostal wyprodukowany i rzucony tlumom. Kolejne slowo-wycieraczka, „ekologia” odmieniane przez wszystkie przypadki. Teraz padlo na nieszczesne „reklamowki”, ktore w dzikiej panice mamy zastapic czym innym, EKOLOGICZNYM. I zastepujemy, torbami made in China, bawelnianymi. Tylko, ze uprawa i przerob bawelny dewastuja srodowisko naturalne okropnie. Na dodatek te torby moze maja domieszki bawelny… glownie skladaja sie z syntetyku, czyli wracamy do tego swinstwa, ktore sie bedzie rozkladalo kilkaset lat…

Jest rozwiazanie? Z pewnoscia jest, musi byc, bo zakupow nikt sobie nie bedzie upychal jak w ex-Zwiazku Radzieckim, po kieszeniach. Torba na zakupy, cos jakby po macoszemu traktowana jest jednak wazna. Moim zdaniem, juz nie tak jest wazne z czego ona bedzie, byle sluzyla dlugo i zasmiecala swiata wywalana codziennie, nawet nie raz na tydzien. Plaga wszelkich jednorazowek opanowala swiat, do tego stopnia, ze juz jej nie zauwazamy.  Niedawno wyczytalam ile to par rajstop miesiecznie zuzywaja kobiety, nie pamietam liczb, ale byla to ilosc dla mnie szokujaca! Nie znam tego z autopsji, bo jako alergik nie nosze rajstop, wiec nie mam pojecia. Ale juz widze te kleby smieci… Sadze, ze niektore rzeczy sa specialnie prokukowane na jednorazowki, choc moglyby byc lepsze i sluzyc dluzej. Ktos powie, ze musialyby byc drozsze… Smieci sa najdrozsze! Kupujac lepsze trwalsze rzeczy postepujemy ekologicznie i … oszczednie.

Zawsze, to co tanie jest drogie, najdrozsze.

(Za brak polskich znakow przepraszam, zastrajkowal komp)

Pani Ludmiła II

Dodane do parafelieton przez Cudzoziemka maj 3rd, 2007

(Parę słówek wyjaśnienia. Nie pisałam, bo harowałam jak mrowisko, to raz, po drugie stronka Nowości doprowadza mnie do szału i pewnie się skończy przeniesiem bloga w inne, bardziej przyjazne miejsce. doprawdy nie jestem tak rozrzutna, by zdzierać sobie nerwy surfując.)

Herbata zapachniała mocno w całym pokoju. To mi przypomiało coś swojskiego, aż zabolało.

Czekała na pytania. Ręce złożyła przed sobą na stole, bawiła się łyżeczką jak zakłopotana dziewczyna! Miałam to przygowane, nauczone, a poszło całkiem inaczej. Od słowa do słowa roztoczył się przede mną świat z innej epoki. Oczy pani Ludmiły zalśniły i wręcz zobaczyłam ją, młodą dziewczynę z jasnymi warkoczami upiętymi w koronę. Podniosła się sięgnęła wysoko na półkę po wielki album. Pomogłam.

Już po chwili nad tym albumem znałam jej calą rodzinę, przyjaciół, znajomych. Była ożywiona, szczęśliwa że ktoś uważnie słucha.

A teraz? Zapytałam pod koniec wizyty? Zdziwiła się. Teraz jest tak samo, tylko inni ludzie i więcej pogrzebów a mniej wesel. Powiedziała mając na myśli swoje życie towarzyskie i rodzinne.  Nie chciało mi się stamtąd wychodzić, ale wypadało. Kiedy już żegnałam się w olbrzymim przedpokoju, zatrzymała mnie. Okazało się, że od 9 roku życia do tej pory pisze pamiętnik! W specialnej szafce ma upchnięte grubsze i cieńsze zeszty całe zapisane a najnowszy leży koło jej łóżka.  Zadławiło mnie z emocji!

Spontanicznie zaczęłam prosić, by pozwoliła mi poczytać choć odrobinę. Uśniechnęła się i zapakowała mi kilka prosząc o oddanie na pewno.  Uśmiechała się pobłażliwie, kiedy zostawiłam jej dane ze swojego dowodu.

(Pani Ludmiła ma naprawdę inaczej na imię)