Nauka
Jeśli w taką pogodę siedzi się przy kompie, to oznacza to tylko jedno: uczę się! Nie ma nic za darmo! I jest tyle jeszcze do zdobycia. Właściwie to mam nadzieję, że będę się uczyć całe życie. Nie wszytko jednocześnie, coś trzeba zostawić na potem.
Nastrój mam bojowy i cel jasno postawiony: angielski musi być na poziomie, nie będę się kompromitować bylejakością. Całe szczęście, że ludzie z sieci mi pomagają. Znajomość języków, to taka banalna prawda, pomaga w zawieraniu znajomości na całym świecie. A ile się można dowiedzieć! Toteż uczę się dla siebie, angielski szlifuję, inne języki są na różnych etapach zaawansowania.
Przecież czekają podróże i to też jest doping!
Znajduję wiele radości w nauce, każda pokonana trudność to wygrana! Pod warunkiem, że nie muszę! Każdy przymus kończy się buntem! Lubię się uczyć, byle tego czego chcę i jak chcę. Wniosek: nie pałam żadnym pozytywnym uczuciem do szkółek i nauczycieli.


on kwiecień 16th, 2007 at 13:28
Belfrowie to nie folwarczni ekonomi nauczania ,to mistrzowie danej wiedzy .
Właściwa zasada sportowa..bij mistrza..tylko tyle i już.
Każdy bunt jest gwałtem tłumiony.
Samorealizacja i samodyscyplina tak ,nauka ok…tylko ta pogoda…..??!!.
Śpiewał Rosiewicz..”student żebrak ale Pan..często żyje ponad stan..co zarobi to prze…”
Dzięki za pozdrowienia..wnikliwy kom.czuję się zawstydzony..
nemo
on kwiecień 16th, 2007 at 15:34
Gdybyż ci belfrowie byli mistrzami…. nie byłaby szkoła tym czym jest. Niedouczeni, źle opłacani, co mnie nawet nie dziwi, bo za co płacić tym z selekcji negatywnej? Oczywiście są wyjątki, takie wyjątka jednego spotkałam!
Nie lubię jednak popadać w stereotypy, bo w ten sposób krzywdzę tych z powołania, podobno są.
Tak jak stereotyp studenta z piwem… nie piję piwa ja ani część moich znajomych. Osobiście wolę kupić rzadko czerwone dobre wino, takie na przykład Domaine Gauby czerwone bodaj raz w roku, zamiast byle czego. Bo wino to jest coś specialnego.
on kwiecień 18th, 2007 at 07:11
Każda odmiana alkocholu ma swoje właściwości ,grunt nie popadać w nałóg ,wspólny mianownik to rausz rozweselający …nawet bez podniet takich zawsze wskazany ..takie bycie hepi non stop.
Stereotyp….ja się nie czepiam…proszę odszukać tą piosenkę ..jest zabawna z humorem…i budująca..nieuznany hymn studencki..z tego samego czasu .także Rosiewicza polecam zabawną „miłaa…czemuś taka smutna ..dojażdzamy już do Kutna..”
Wogóle to osobiście lubię muzykę ,piosenki ..chłonę pozytywnie dzwięki i słowa..treść ..tym milej gdy pobudzają skojarzenia..dostaję fizycznych dreszczy gdy „coś mi na ucho padnie ”
Każdy z nas ma swego jedynego mistrza ,chociażby nasi rodzice..miliardy ludzi na Ziemi …oni jedyni ..Tata Mama..i My
Kom.do Dari ona lekko poprostu..fiksuje ..kobiecość się w niej jarzy do czerwoności..ech to fajny okres życia…pozazdrościć tych pierwszych górnolotów..dalej proza..proza..czasami zgroza…
nemo