Sposób na…
Nastały złe dni i staram się przetrwać, to prawdziwa sztuka! Choroba, kosztowne recepty, które są mało dekoracyjne, więc lądują w koszu na śmieci. Trochę jestem rozdrażniona, ot i tyle. Nikt mnie nie pyta, czy stać mnie na takie drogie specyfiki, a zamienników brak.
Przecież nie od dziś, nie od teraz wiem, że świat stoi na kasie, bez kasy nawet umrzeć nie można. Coś się zmienia, już jakbym miała bilet do pracy, ale najpierw muszę mieć pieniądze, żeby dojechać, przetrwać pierwsze tygodnie. Tymczasem rozchorowałam się i wydajność spadła mi o 50%.
Jasne, że drażni mnie wszystko, Nowości pod IE chodzą z oporami, dziwne ciągle to dla mnie…
No, to sobie ponarzekałam! Przepraszam!
Przyjaźń
Dla wielu to już puste słowo, często przyjaciel, przyjaciółka oznacza partnera-kochanka.
Jednak sama przyjaźń nie przestała być ważna i chyba nie ma nikogo, kto nie marzy o prawdziwym przyjacielu. Dość długo myślałam, że jest to coś w rodzaju ideału, legendy, podobnie jak UFO…
A jednak… istnieje, daje wsparcie na każdym kroku, gotowa do poświęceń nawet własnym kosztem. Znam kogoś takiego, poznałam ją w szpitalu, łączy nas nie tylko choroba, ale jakże podobna fatalna sytuacja finansowa… Nawet różnica wieku nie ma znaczenia, nie istnieje żadna bariera.
Ktoś, na kogo można liczyć ZAWSZE. Na złe i dobre.
Czas mój …?
Czas mój wróg, czy przyjaciel? Ostatnio trudniej mi o dostęp do internetu, toteż trochę ciszej siedzę, z pozoru, z pozoru. Rozgrywa się mój prywatny mecz, tu nie padają milionowe stawki za jeden kop, ale wystarczająco duże by zacząć marzyć i pragnąć tej pracy, w dodatku w jednym z wyuczonych zawodów. Gra trwa, na wynik poczekam do poniedziałku.
We wszytkich innych miejscach odpowiedź odmowna. Dołuje to, jakby to wszystko czego się uczyłam i umiem nie było ważne… Nie mogę ukrywać niepełnosprawności, bo wyjdzie szybko na jaw. Mam wrażenie, że „niepełnosprawny” kojarzy się wszytkim z osobą o graniczonej sprawności umysłu… Mam podstawy, by tak sądzić…
W sumie pracuję szaleńczo, śpię po 4 godziny na dobę lub mniej i walczę! Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć pracę, inaczej od przyszłego miesiąca będę w szarej strefie i trzeba będzie spełnić obowiązek obywatelski i na mnie donieść! Ha!
Co widać z daleka
Dziś znalazłam się za miastem, mogłam zauważyć jaki świat jest piękny, jak zielono. Tego mi brak nieustannie, otwartej przestrzeni i linii horyzontu daleko, daleko…
Znajomi kupili nowe konie. Piękne zwierzątka. Były zdenerwowane po podróży, zdenerwowane nowymi ludźmi. Popracowałam trochę z nimi i odzyskałam swój spokój, myślę że pomogłam najbardziej sobie bo koniom także.
Czekam na wiadomości z daleka, czy będzie ta praca, czy nie - nie marzę, nie wyobrażam jej sobie, bo byłaby to praca w ukochanym zawodzie. Coś musi się wydarzyć, musi!
AGATA [’] [’] [’]
26 lat, tylko tyle. Trudno uwierzyć.. Niech spoczywa w pokoju.
Mam białaczkę także i moja znajoma też. Ona ma taką samą, rzadką grupę krwi, co Agata… Walczymy w cieniu, ciszy, każda z nas ma z różnych powodów trudną sytuację materialną, musimy ciężko pracować, że by zarobić na życie. Nie, nie na ratunek życia, bo nas nie stać na ekstra kuracje i obie nie posuniemy się o apele, by inni nam pomogli, ale na prozaiczne jedzenie, często nawet na to w pełni nie starcza. To nie jest skarga! Taki jest świat, nie buntuję się! Jeszcze gram!
Co roku w Polsce przybywa 10 tysięcy chorych na białaczkę, co roku! Dawców szpiku jest najmniej w Polsce… a przecież często przeszczepy ratują! Akcje są, wystarczy się rozejrzeć, można komuś podarować ŻYCIE!
PODMURNA ZA ROK!
Było święto Podmurnej, mam nadzieję, że za rok znowu! Że będę brać udział i ja, bo w tym roku się nie udało, szkoda gadać. Była jednak zaprzyjaźniona osoba i wystawiła znakomitą opinię! Mogłam przez chwilę tylko rzucić okiem w przelocie ku innemu miejscu, więc to co widziałam i słyszałam podobało mi się! sporo ludzi, kolorowe stragany - głownie biżuteria, ale hmmmm… jakby chińska też była? Może źle widziałam, bo naprawdę biegiem udałam się w inne miejsce gdzie czekała na mnie kapela.
Chwała ogranizatorom, tym murom starym należy się życie młode, rebelia się należy! I dodam złośliwie: mycie też. Graffiti na murach to hańba! Niech nikt nie mówi, że ma sposobu!
W najbliższą niedzielę święto Mostu Paulińskiego! Niestety nic na ten temat nie wiem, może ktoś donos złoży?
NA PODMURNEJ SPOTKAJMY SIĘ, PROSZĘ
Choćby po to, by sprawdzić organizatorów, jak się spisali. ![]()
Popieram takie akcje, popieram wszystko, co napełnia stare mury nowymi treściami, zabawą, beztroską radością.
Zauważmy ile złych wiadomości bombarduje nas każdego dnia, a przecież dzieje więcej dobrego! Tylko dobro nie jest tak atrakcyjne dla mediów. Wyłączny telewizory i ruszajmy w miasto!!!
NA PODMURNEJ ŚWIĘTO!
Przypominam, zapraszam też. Z samej choćby ciekawości, zajrzyjcie w sobotę i niedzielę na Podmurną! Sprawdźcie co zdziałali organizatorzy. Jasne, że postaram się być też…
Zręczne?
Wojtek wymyślił konkurs na słowo zastępujące angielskie ‘handmade’. Już słyszę często to hendmejd… nawet odmieniane. Rękodzieło się zestarzało, rzemiosło to już archaizm… więc co? Może ZRĘCZNE? Zręczny sweter… to brzmi zabawnie, ale może?? Z ręki powstał! Tak naprawdę samo życie przyniesie coś, co zapewne wywoła oburzenie językowych purystów, ale będzie w powszechnym użyciu.
Akurat mnie to nie dotyczy, ja zostaję w tyle z kulą u nogi pod tytułem choroba, ale ludzie mają i będą miec coraz więcej wolnego czasu. Niektórzy sie nudzą. To rodzi tak zwane depresje, prowadzi do utraty sensu egzystencji i czasem do samójstw. Życiowa pasja, hobby, czy jakkolwiek zechcemy to nazwać, pomaga w życiu szalenie. Dość często to jest właśnie rękodzieło. Berdzo mi się podoba ta moda. Niech trwa!
Ręką zrobione
Po latach odłożenia na bok, milczącego lekceważenia znowu na topie, znowu trendy! Już nie ciocia Asia zrobi dla nas sweter, ale my sami. Dumnie i publicznie nawet, robimy na drutach, szydełkiem, haftujemy. Znowu modne jest majsterkowanie, panowie którzy potrafią zrobic półkę mogą się pysznić.
Na tej fali wiele osób, szczególnie pań, które „siedzą” na macierzyńskich urlopach, marzy by choć trochę na tym zarobić, dorobić. I tu zaczynają się nie tylko schody ale istne himalaje! W Toruniu prawie nie ma sklepików z rękodziełem, ale jeśli już osoby bez „papierów” nie są mile widziane. Pozostają mniejsze i większe kiermasze a tych nie ma zbyt wiele… Klienci są, bo moda jest i będzie coraz większa! Jest więc nisza na rynku i co?
Jest Jarmark Katarzyński, który zaprasza.. pozwolę sobie zacytować dosłownie:
Do udziału zapraszamy twórców ludowych i rękodzieła artystycznego, kupców posiadających w swej ofercie handlowej wyroby związane z kulturą ludową, a także biżuterię, galanterię skórzaną, ceramikę, szkło artystyczne, wyroby z drewna, kamienia, pamiątki, wyroby z mosiądzu, wikliny, art. spożywcze. (cytat stąd)
Znam bardzo wielu ludzi, którzy się parają rzemiosłem i rękodziełem artystycznym, jedną z nich odrobinę „reklamuję” na tym blogu, ale żadna z nich nie bierze udziału w tym jarmarku. Powód? Horrendalne ceny za udział! Zresztą widać to po uczestnikach… Królują Chiny Ludowe…
Dlatego…
Będę popierać czynnie i biernie każdą inicjatywę, taką jak ta!

